










W Noc Kupały, a raczej w dzień poprzedzający tę noc, czyli 21 czerwca, odbyła się wspaniała uroczystość - nadanie imienia naszej córce. Ale bez urzędnika, bez żadnego klechy - były tylko osoby najważniejsze - rodzina i przyjaciele. Całej uroczystości przewodniczył mój brat, Andrzej, rewelacyjny rysownik, który został, sama nie wiem, jak nazwać taką funkcję...przewodnikiem duchowym Jagódki. Ania, ta łapczywie pożerająca jagodziankę, jest przewodniczką duchową. Tak to sobie wymarzyliśmy. Co na to powie kiedyś nasze dziecko?... Mam nadzieję, że będzie zadowolona, że dalismy jej taki dar - możliwość samodzielnego podjęcia decyzji...
Ps. A na deser każdy musiał zjeść jagodziankę:)
Zdjęcia nie są jakieś rewelacyjne, bo oboje z Ruthrą byliśmy pochłonięci przygotowaniami, ale chociaż kilka, symbolicznie. Na pewno więcej umieści
Ruthra u siebie.
(Fot. 3 - Ruthra, fot.6 - moja mama:))